czwartek, 7 listopada 2019

Dokąd na rogala z okazji 11 Listopada? Zestawienie dziesięciu poznańskich cukierni

Dwanaście dni. Dziesięć rogali. Dwa kilogramy (dokładnie policzyłem) zjedzonego ciasta. Jakieś 9600 nadprogramowych kalorii. Mimowolnie pojawiające się konwulsje po którymś rogalu z kolei. Okej, przy tym ostatnim żartuję. Choć nie powiem, nie było słodko przez cały czas.  


Oto ranking dziesięciu rogali dostępnych w poznańskich cukierniach (w tym dwa hotele). Chwilę jednak ponarzekam, jak to ma w zwyczaju każdy szanujący się obywatel tego kraju. W trakcie całego "badania" chciałem po chyba trzecim albo czwartym rogalu posłać sprawę w diabły. Wszystko przez osławiony certyfikat, który sprawę cholernie komplikuje. A przecież powinien robić coś zupełnie odwrotnego.  

Dla przypomnienia: kilka ładnych lat temu wydano certyfikat nakazujący trzymanie się określonej receptury, aby rogal świętomarciński mógł być tak nazwany. Dokument ten określa, że do wypieku używa się margaryny zamiast masła a sztuczne aromaty jak olejek migdałowy (taki do ciast) są mile widziane. Cukiernie wychodzą na tym podwójnie dobrze. Nie dość, że mogą piec taniej, to mają w rękawie asa w postaci poświadczenia jakości.

A jako, że w naturze istnieje coś takiego jak równowaga, na drugim biegunie stoją cukiernie, które brak certyfikatu przekuły w swój walor. Żeby było śmieszniej, ich produkt nie może być nazywany "rogalem świętomarcińskim", bo to nazwa zastrzeżona dla certyfikowanych wypieków. Po czym je z miejsca poznać? W pierwszej kolejności po wyższej cenie. Czyli coś za coś. 

I jak tu teraz porównać ze sobą takie rogale? Co ważniejsze:

Z których rogali Święty Marcin byłby bardziej dumny?

W końcu Poznań ma na drugie "oszczędność". Skoro jednak powiedziało się A, trzeba chociaż spróbować powiedzieć B. Aby więc ujednolicić to zestawienie, rogale oceniam w pięciu kategoriach. I choć dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, blogi kulinarne są też po to, by te ceny weryfikować. Jeden na pięć punktów to duża ilość monet za rogala, pięć punktów - stawka najsłabiej uderzająca w portfel  (uznając, że 40 zł/kg to taki przeciętniak cenowy). Żeby jednak nie było - trzy pozostałe kategorie mówią o jakości, więc to ona ma pierwszeństwo przy ostatecznej ocenie. Wrażenia oczywiście subiektywne. Słodkiej lektury!


1. Cukiernia Karpicko

Na pierwszy ogień idą certyfikowane rogale z ogólnopolskiej sieci, której punkty można spotkać w głównej mierze w centrach handlowych. Sam kupuję swoją sztukę w Starym Browarze. To, co rzuca mi się w oczy w pierwszej chwili to brak przykrycia na wypiekach, dzięki czemu na jednym z nich dostrzegam pewnie zadowoloną z tego faktu muchę. Trochę niefajnie, ale nie zrażam się zbytnio i wybieram rogala dla siebie. Pierwsze wrażenie to mocno wyczuwalna pomarańczowa nuta. Nadzienia jest dużo, jest w nim też sporo rodzynek i orzechów (włoskich, co warto docenić). Ciasto z kolei wypada jako miękkie i dość pulchne, może trochę za jak na ciasto półfrancuskie (nie zauważyłem tu charakterystycznego listkowania) ale całościowo rogal się broni. Jest smaczny. 



Miejsce zakupu: Półwiejska 42

Cena za kilogram: 44 zł

Facebook


Jakość ciasta: 3/5
Ilość nadzienia: 4/5
Smak nadzienia: 3/5
Wygląd: 4/5
Cena: 4/5
Razem: 18/25





2. Cukiernia Liczbańscy

Warto zauważyć, że rogale tego zakładu wygrały w zeszłym roku plebiscyt Gazety Wyborczej na najlepsze rogale świętomarcińskie w mieście. Z adekwatnymi do tytułu oczekiwaniami wgryzam się w swoją sztukę. Zaskakuje mnie olbrzymia ilość nadzienia, która wypełnia dosłownie każdy zakamarek ciasta. Jego wierzch został jednak trochę za mocno przypieczony. W masie czuć mocno aromat migdałowy, są też spore kawałki orzeszków arachidowych i rodzynek. Ciasto słabo listkuje, a całość przytłacza mnie trochę rozmiarem słodyczy. Mimo to nie jest źle. 



Miejsce zakupu: 23 Lutego 40

Cena za kilogram: 40 zł

Facebook


Jakość ciasta: 2/5
Ilość nadzienia: 5/5
Smak nadzienia: 2/5
Wygląd: 3/5 (gdzie orzechy na wierzchu?!)
Cena: 5/5
Razem: 17/25





3. Pączek w Maśle

Czas na zakład, który zdecydował się piec niecertyfikowane rogale, przez co w ich wypadku dodatek "świętomarciński" jest niedozwolony. Dzięki takiemu zabiegowi można było śmiało dodać do składu takie skarby jak masło, migdały oraz miód, których nie przewiduje certyfikat. Tutejszy "rogal na maśle" po pierwszym gryzie ma rzeczywiście listkujące ciasto o maślanym aromacie, przez co przypomina mocno croissanta. W nadzieniu rodzynki ustąpiły miejsce orzechom włoskim i migdałom a sam aromat masy był  dobrze zbalansowany. Nie wyczułem posmaku sztucznych aromatów. Nie przypadła mi z kolei do gustu spora ilość lukru na wierzchu. To jak do tej pory najlepszy rogal, ale czy za dwukrotnie wyższą ceną idzie takie samo zadowolenie? Przede mną jeszcze trochę do spróbowania, więc jeszcze nie jestem pewien. 



Miejsce zakupu: Dąbrowskiego 15

Cena za kilogram: 79 zł

Facebook

Jakość ciasta: 4/5
Ilość nadzienia: 4/5
Smak nadzienia: 5/5
Wygląd: 4/5
Cena: 1/5
Razem: 18/25





4. H.P. Cukiernia Hanna Piskorska

Rogale autorstwa cukierników tego zakładu są chyba najbliżej turystycznego serca miasta, czyli Starego Rynku. Istnieje więc spore prawdopodobieństwo, że odwiedzający Poznań zapamiętają smak rogali właśnie w tej wersji. Moja sztuka wydawała się być nieco wyschnięta (trafiłem tu w sobotnie przedpołudnie), więc być może trafiłem na "wczorajszą" partię. Nadzienie było jednak na tyle wilgotne, że równoważyło szorstkość ciasta. Na pierwszy plan wysuwał się aromat rumowy, co po wcześniejszych doświadczeniach było jakąś odmianą. Do posypania nie użyto fistaszków, a znowu orzech włoskie. To chyba jakiś trend w tym roku. Plus! Wizualnie prezentuje się inaczej od poprzedników i chyba podoba mi się najbardziej. Smakowo jednak - nie pozostawił większego wrażenia. 



Miejsce zakupu: Paderewskiego 11

Cena za kilogram: 38 zł

Facebook

Jakość ciasta: 2/5
Ilość nadzienia: 3/5
Smak nadzienia: 3/5
Wygląd: 4/5
Cena: 5/5
Razem: 17/25





5. Bazar 1838

To pierwsze miejsce w zestawieniu, które nie jest cukiernią. Do restauracji Bazar trafiam tylko dlatego, że dzień wcześniej rzuciła mi się w oczy wzmianka na fejsbuku, że w swojej ofercie mają też rogale świętomarcińskie. Jako, że to rzut beretem od poprzedniego punktu, wpadam wybadać temat. Nie widzę informacji o certyfikacie i smak również na to wskazuje: listkujące na brzegach, maślane ciasto, wewnątrz miękkie i plastyczne. Nadzienia jest mniej, ale ma przyjemnie migdałowe (czyżby w końcu marcepan?) wykończenie. Rodzynek oszczędzono, zdarzają się  za to kawałki orzechów włoskich. Lukier ograniczono do subtelnej warstwy. Rogal wypada bardzo dobrze, choć jak się później dowiedziałem, jest sygnowany także certyfikatem. Ciekawa sprawa. 



Miejsce zakupu: Paderewskiego 8

Cena za kilogram: sprzedawany na sztuki za 9 zł (waga rogala na oko 180 g)

Facebook

Jakość ciasta: 5/5
Ilość nadzienia: 4/5
Smak nadzienia: 5/5
Wygląd: 5/5
Cena: 2/5
Razem: 21/25




6. Hotel Mercure

Oto drugi hotel w zestawieniu. Od tego roku tutejsze rogale nie są już sprzedawane w hotelowej cukierni, tylko w kawiarni Wise Cafe, która została włączona w szeregi całego obiektu. A trzeba przyznać, że dotychczas hotelowe rogale pod szyldem Mercury cieszyły się dużym wzięciem. Sztuka, na którą trafiam jest pełna słodkiego nadzienia, bez wyczuwalnych sztucznych aromatów. Wewnątrz ciasto jest również mokre, balansujące na granicy delikatnego zakalca (to nie jest zarzut!), na zewnątrz z kolei swoją strukturą przypomina mi... jagodziankę. Ciasto jest drożdżowe i pulchne, co w przypadku rogali świętomarcińskich jest raczej odstępstwem od tradycji. Z orzechów wybrano fistaszki. Ogólnie jest smaczny, choć w tej cenie (prawie 50 zł za kilogram) zdecydowanie wolę poprzednika. 



Miejsce zakupu: Roosvelta 20

Cena za kilogram: 48 zł

Facebook

Jakość ciasta: 3/5
Ilość nadzienia: 5/5
Smak nadzienia: 4/5
Wygląd: 3/5
Cena: 3/5
Razem: 18/25




7. Mąka Woda Sól

Na Kościelną trafiam trochę z przypadku, dowiadując się o tutejszych rogalach bez certyfikatu w internecie. Jak podają twórcy, są dumni z braku papierka poświadczającego "oryginalność" ich produktu. Uwaga: tutejsze rogale to póki co najdroższy kandydat z całego zestawienia. Kupuję jedną z ostatnich sztuk spoczywających na blacie (wpadam chwilę przed zamknięciem) i po wyjściu biorę szybko pierwszy kęs. Ciasto jest maślane niczym croissant najlepszej jakości i doskonale listkuje. Nadzienia jest dużo. Na wierzch przebija się smak skórki pomarańczowej zamiast sztucznego aromatu, w dali pobrzmiewa rumowa nuta. Sporo tu migdałów i orzechów włoskich, choć uwaga: w pewnym momencie trafiam na kawałek skorupki, która grzęźnie mi w zębach. Pomijając tę wpadkę, nie mam wątpliwości - ten rogal to inne, głębsze doświadczenie od dotychczas spróbowanych. To rewelacyjny rogal! Zdjęcia z przekrojem nie ma - przypomniałem sobie dopiero po zjedzeniu.



Miejsce zakupu: Kościelna 17/U1

Cena za kilogram: 80 zł


Jakość ciasta: 5/5
Ilość nadzienia: 5/5
Smak nadzienia: 5/5
Wygląd: 4/5
Cena: 1/5
Razem: 20/25

Facebook



8. Kandulski

Czas na cukierniczego potentata, którego kiedyś można było spotkać praktycznie w każdym centrum handlowym. Sieciowe punkty w ostatnich latach zamieniły się w ustronniejsze kawiarnie, ale czy pozornie mniejsza masowość przełożyła się na jakość wypieków? Po pierwszym gryzie certyfikowany rogal Kandulskiego wydaje się mieć mniej słodkie nadzienie od poprzedników. Czuć mocno migdałowy aromat do ciast, nie widać skórki pomarańczowej. Rodzynek jest niewiele, a na wierzchu spoczywają włoskie orzechy. Ciasto jest dość pulchne, drożdżowe i zwłaszcza na brzegach - nadzienie z nim ilościowo przegrywa. Pomimo, że to nie jest rogal z tych mocno nadzianych, całościowo jakoś się broni. Zwłaszcza ze względu na tę wyważoną słodycz.



Miejsce zakupu: Plac Ratajskiego 1

Cena za kilogram: 45 zł

Facebook

Jakość ciasta: 3/5
Ilość nadzienia: 2/5
Smak nadzienia: 3/5
Wygląd: 4/5
Cena: 4/5
Razem: 16/25




9. inna piekarnia

Czas na najdroższego rogala w tym zestawieniu. Inna Piekarnia to miejsce, które chwali się bezkompromisowością w kwestii produktów i metod wyrabiania swoich wypieków, co musiało przełożyć się ostatecznie na cenę. Ich rogal (dumnie niecertyfikowany) w pierwszej kolejności zaskakuje lekkością i kruchością ciasta. To bardziej croissant z makowym nadzieniem aniżeli rogal w moim wyobrażeniu. Prawdziwą bombą jest jednak puszyste, aksamitne nadzienie, które atakuje aromatami od pierwszego kęsa: czuć skórkę cytrynową i pomarańczową, marcepan oraz jakby lekko zaskakujące korzenne wykończenie. Dlatego też czuję lekki niedosyt. Wewnątrz było jeszcze sporo miejsca na nadzienie i każda jego dodatkowa ilość byłaby na wagę złota.



Miejsce zakupu: Ratajczaka 39

Cena za kilogram: 18 zł za sztukę (waga ok 180g)

Facebook

Jakość ciasta: 5/5
Ilość nadzienia: 3/5
Smak nadzienia: 5!/5
Wygląd: 5/5
Cena: 1/5
Razem: 19/25





10. Cukiernia Zagrodnicza

Ostatniego rogala dorwałem w Zagrodniczej. To, co zaskakuje mnie na pierwszy rzut oka to niestandardowe rozmiary. Rogalowe maluszki to dobre wyjście dla tych, którzy nie mają ochoty na standardową porcję. To ciekawe, zważywszy na fakt, że certyfikat zamyka wagę rogala w widełkach 200-250g. Biorę swoją sztukę i próbuję. Nadzienie jest mocno aromatyzowane migdałowym olejkiem do ciasta, nie ma w nim też dostrzegalnych rodzynek ani skórki pomarańczowej. Ciasto nie listkuje, jest raczej zbite choć wcale nie niesmaczne. Na wierzchu widać orzechy włoskie - to już chyba tegoroczny trend (o ile coś mnie ominęło w zeszłym roku) i bardzo dobrze. Całościowo, w mojej ocenie, rogal świętomarciński Zagrodniczej to taki mocny średniak.



Miejsce zakupu: Plac Wielkopolski 1A

Cena za kilogram: 44 zł

Facebook

Jakość ciasta: 2/5
Ilość nadzienia: 4/5
Smak nadzienia: 3/5
Wygląd: 3/5
Cena: 4/5
Razem: 16/25




Wnioski? Oceniając całokształt, najlepszego rogala zjadłem w tym roku w jeżyckiej piekarni Mąka Woda Sól. Tytuł najlepszego nadzienia wędruje z kolei do Innej Piekarni. Gdyby tak brać pod uwagę cenę, to najlepszy stosunek jakości do niej znalazłem w Hotelu Bazar. Z sieciowych cukierni drugi raz kupiłbym rogala świętomarcińskiego w firmie Karpicko. Hotel Mercure też wypadł dobrze. Punkty proszę potraktować z przymrużeniem oka. 

Dziękuję za uwagę i... smacznego! 

Dominik


1. Bazar 1838.....21/25

2. Mąka Woda Sól...20/25

3. inna piekarnia.....19/25

4. Pączek w Maśle.....18/25

3. Cukiernia Karpicko.....18/25

3. Hotel Mercure.....18/25

4. Cukiernia Liczbańscy.....17/25

4. H.P. Cukiernia Hanna Piskorska.....17/25

5. Kandulski.....16/25

5. Cukiernia Zagrodnicza.....16/25





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Gdzie zjeść w Poznaniu?

Pierwszy albo drugi raz w Poznaniu? Dla ułatwienia wyboru restauracji przygotowałem poniższe zestawienie. To dziesięć zgoła różny...