sobota, 26 września 2020

Gdzie zjeść śniadanie w Poznaniu? Lista restauracji

Jedzenie śniadań na mieście to jeden z moich ulubionych weekendowych rytuałów. Zwłaszcza jesienią, kiedy przyjemnie jest się zaszyć w ustronnym zaułku podczas mglistych, chłodniejszych przedpołudni. Gorąca kawa i dobre śniadanie skutecznie stawiają mnie wtedy na nogi i dodają werwy na resztę dnia!

Niezależnie od pory roku i tygodnia, zebrałem dla Was moje ulubione kierunki na śniadania w Poznaniu. Przy okazji, podrzucam też listę sprawdzonych kawiarni - znajdziecie ją o tu. W końcu poranek bez małej czarnej to dla Wielu z nas nieomalże bluźnierstwo. ;) 

1. Święty



Powiedzmy sobie jedno: to nie centrum a Jeżyce wiodą prym jeśli chodzi o śniadaniowe kierunki w Poznaniu. Aż pięć z ośmiu lokali na liście działa właśnie w tej części miasta. Zaczynamy od Świętego. Trafić tam można nie tylko na śniadania, bo serwują również lunche i własne ciasta. Nieco industrialny wystrój dodaje wnętrzu surowego klimatu, ale trzeba przyznać jedno: ich śniadania to pierwsza klasa. W ofercie mają klasyczne tosty, bajgle, śniadania na słodko czy obszerniejsze tace śniadaniowe. Najlepiej zajmijcie miejsce przy ławie wzdłuż okien. Podglądanie życia toczącego się na zewnątrz to całkiem miły czasoumilacz podczas czekania na jedzenie. ;)


GODZINY OTWARCIA
9-18 przez cały tydzień

PRZEKRÓJ CEN
13-30 zł


2. Mowish Mash





Kilkaset metrów dalej działa Mowish Mash. Miejsce znane w pierwszej kolejności nie ze śniadań, ale słynnych w całym mieście serników oraz znakomitej kawy. Serwuje się ją tutaj na deseczkach ze szczegółowymi informacjami dotyczącymi pochodzenia ziaren i aromatów. A śniadania? Zakochałem się w nich, gdy pierwszy raz wpadłem na omlet z szynką parmeńską. W karcie jest około dziesięciu pozycji, spośród których każdy powinien wybrać coś dla siebie. 


GODZINY OTWARCIA
wtorek - piątek 9-18
sobota-niedziela 10-18

PRZEKRÓJ CEN
18-20 zł

3. Uno / kawa / śniadania / jeżyce


Kiedyś sklep z kawą, dziś przestronny lokal. To jeden z pierwszych kierunków przychodzących mi na myśl, gdy myślę o śniadaniu poza domem. Zwłaszcza, gdy mam na nie ochotę po południu - w Uno zjemy je do zamknięcia drzwi. Przez cały tydzień. 10 pozycji w karcie (mięsne i wege), ceglany wystrój i doskonała kawa. Warto znać.


GODZINY OTWARCIA
poniedziałek-piątek 8-15
sobota-niedziela 9-15

PRZEKRÓJ CEN
21-24 zł

4. Ale Kosmos



Bez wątpienia król poznańskiego sernika, który prawdopodobnie rozkochał w sobie więcej osób niż ostatnia płyta Taco Hemingway'a. Proszę nie posądzać mnie o reklamę - jest tu ona całkiem zbędna. A wracając do sedna, w Kosmosie mocną stroną są również śniadania. W ofercie klasyki: granola, szakszuka, tost z awokado i kilka innych. Z wymienionych dotychczas miejsc w Kosmosie chyba najtrudniej o wolny w weekend stolik. Zadbajcie więc o wcześniejszą rezerwację. 


GODZINY OTWARCIA
wtorek - czwartek 9-20
piątek 9-21
sobota 10-21
niedziela 10-19

PRZEKRÓJ CEN
18-23 zł


5. Bo.Poznań


Bo... śniadanie to najlepszy początek dnia. No ba! Na Kościuszki coś o tym wiedzą. Już wielokrotnie spotykałem opinie, że to właśnie pod tym adresem można zjeść najlepsze w Poznaniu śniadania. Opinie te nie są wcale przesadzone, skoro na talerzach rzeczywiście dzieje się magia. To obowiązkowy kierunek dla tych lubujących się treściwych i solidnych śniadaniach. Ich klasyk to dostępna od zawsze w karcie kaszanka podana na brioszce. Są też pyszne placki ziemniaczane. Niech nie zwiedzie Was swojskość wymienionych przykładów - w śniadania wkładają tu sporo finezji! 
PS. To jeden z dwóch lokali w centrum Poznania z wymienionych w tym zestawieniu. 


GODZINY OTWARCIA
poniedziałek - piątek 8-19
sobota - 9:30-19
niedziela 9:30 - 18:30

PRZEKRÓJ CEN
14-27 zł


6. Ptasie Radio



To kierunek, który na pierwszy rzut oka na pewno przypadnie do gustu wielu paniom. Wnętrze urządzone w ciepłym, nieco romantycznym stylu sprzyja późnym, leniwym śniadaniom. W menu znajdziemy klasyczne angielskie śniadanie, omlety czy pieczywo na kilka sposobów. W ciągu dnia Ptasie Radio funkcjonuje jako kawiarnia a wieczorami miejsce zamienia się w kameralny tapas bar. 


GODZINY OTWARCIA
niedziela - czwartek 9-22
czwartek - piątek 9-23

PRZEKRÓJ CEN
Lokal nie pokazuje menu na stronie


7. Republika Róż


Jeśli akurat nie mieszkacie w Poznaniu i będziecie mieli okazję być w stolicy Wielkopolski na weekend - kierujcie się na śniadanie na Plac Kolegiacki. Republika Róż słynie ze swoich otwartych bufetów, które organizowane są wyłącznie w niedziele. Śniadanie podawane jest w formie szwedzkiego stołu. Są domowe pasty, francuskie zapiekanki, sałatki, dobre wędliny, sery... Głowa boli od przybytku? Nie w tym przypadku. ;)
W tym przypadku warto również zadbać o rezerwację. Śniadanie serwowane jest do godziny 14. 
PS. Restauracja zamknęła się na czas kwarantanny. Ponowne otwarcie szykowane jest na jesień.


PRZEKRÓJ CEN
niedzielny bufet - 38 zł


8. Petit Paris



To tak naprawdę dwa lokale - pierwszy otwarty w Starym Browarze, drugi działający w pobliżu Parku Sołackiego. Skupmy się na drugiej, chyba ciekawszej lokalizacji. Jeśli akurat wróciliście z Francji i macie ochotę przedłużyć sobie atmosferę minionych dni albo po prostu napadła Was ochota na croissanty, madame croque czy naleśniki po bretońsku - to jest ten kierunek. Przy okazji to tutaj odkryłem, że szampan do śniadania to jednak całkiem sensowny pomysł. 
W cieplejsze dni celujcie w miejsce przed lokalem. Jest magicznie! 


GODZINY OTWARCIA
poniedziałek - sobota 9-21
niedziela 9-20

PRZEKRÓJ CEN
brak menu na stronie


9. Bajgle Króla Jana


Bajgle, które przywędrowały ze Szczecina, by rozkochać w sobie Poznaniaków. Jasne założenie zakończone powodzeniem. Bo jak tu nie kochać tych mięciutkich chlebowych oponek w wielu wariantach (słodkich i słonych)? To kolejny już powód, by odwiedzić Jeżyce. Lokal jest kameralny - w sam można zaszyć się tu na długie godziny z komputerem i kawą. W razie głodu w porze lunchowej podratują zupą. ;) 


GODZINY OTWARCIA
poniedziałek 9-18
wtorek 9-16
środa - piątek 9-18
sobota 9-19
niedziela 9-18

PRZEKRÓJ CEN
12-20 zł




HONORABLE MENTIONS

W Poznaniu jest oczywiście więcej miejsc, gdzie natkniemy się na śniadania wysokiej klasy. Można by tak pisać i pisać bez końca. Wyróżniając na szybko, śmiało polecam Wam też sprawdzić Inną Piekarnię, Concordię Taste, Parle Patisserie i Lavendę. 

Jakie są Wasze ulubione kierunki? Dajcie znać w komentarzu!






0

wtorek, 23 czerwca 2020

Co ciekawego otworzyło się w Poznaniu po kwarantannie? Lista restauracji


Choć pozornie ostatnie tygodnie po zniesieniu kwarantannowych obostrzeń to wciąż niepewny czas dla gastronomii, restauratorzy nie próżnują. Od maja przybyło w Poznaniu kilkanaście nowych adresów i słysząc za kulisami o kolejnych pomysłach, następne miesiące powinny być równie ciekawe. Poniższa lista to więc rys całości, jednak na ten moment to wszystko, co sprawdziłem osobiście. Kolejność na liście bez znaczenia.

1. Ratajska




Robione na miejscu pastrami w domowej brioszce
Luźna i swojska restauracja między ratajskimi blokami, gdzie kulinarnie dzieje się raczej niewiele. W menu panuje lekki miszmasz, ale nic w tym złego, skoro jedzenie i produkt się bronią. Jest pizza na włoskim dojrzewającym cieście, są burgery na własnych bułkach, jest też trochę kulinarnej fantazji jak chociażby poznańska pyra z gzikiem w zaskakującej odsłonie. To jedno z tych miejsc, gdzie masz ochotę przyjść zaraz po pracy, usiąść na zewnątrz pod parasolem, zamówić zimne piwko i cieszyć się wolnym popołudniem z dobrym jedzeniem obok. 


2. Czary Gary


Dorada w sosie na bazie owoców bzu i pajda chleba z peperonatą


O tym miejscu pisałem już tu. Tak mi smakowało, że poświęciłem trochę czasu na napisanie oddzielnego tekstu. Czary Gary to knajpa o charakterze bistro, gdzie obok sezonowej kuchni z pomysłem (i w dobrych cenach) napijemy się niezłego wina. Smaczku dodaje też dopracowane, choć uniwersalne wnętrze. Nada się nie tylko na rodzinny obiad w przerwie od spaceru po Jeżycach ale też na taką kolację przy świecach na przykład. 


3. Cudo Sushi 



To kulinarnie projekt, jakiego w Poznaniu jeszcze nie było. Bo choć wegańskie rolki to nie taka nowość (widziane na przykład w jeżyckim Wypasie), to jeszcze nikt nie miał odwagi zapełnić nimi całego menu. Zrobił to Orson Hejnowicz (Mus BAR) z ekipą. Finalnie, obok efektów ich pracy ciężko przejść obojętnie. Obok kreatywnych i czasem szalonych wizji zastąpienia ryby w sushi natkniemy się tu też na autorskie drinki. Coś mi mówi, że lato 2020 może należeć do nich.


4. Gluten TAK




Nazwa tego niewielkiego lokalu przy Głogowskiej nie pozostawia złudzeń. Gdyby ktoś pisał piosenkę na cześć mąki, jej tytuł mógłby brzmieć właśnie tak. Kopytka, pierogi i makarony serwuje się tu w porze obiadowej. Mają też swoje pieczywo i rewelacyjne drożdżówki. Sam jestem po spróbowaniu tylko słodkiego, treściwsze rzeczy dopiero przede mną. Ale ta drożdżówka była moją najlepszą drożdżówką od wielu miesięcy. Wierzę więc, że obiadowe pozycje nie zawiodą. Wkrótce sprawdzę! 


5. Olivio




Ta włoska restauracja co prawda może pochwalić się kilkuletnim już stażem, jednak po kwarantannie zaliczyli zmianę adresu. Po przeprowadzce pod Farę mają nie tylko więcej przestrzeni, ale też niesamowicie urokliwy ogródek na tyłach. Cały ten włoski anturaż ma na szczęście odzwierciedlenie w kuchni. Ta jest bardzo smaczna, raczej prosta i treściwa. Do tego ceny nie przyprawiają o ból głowy.  


6. Vegab



W Krakowie są ponoć bardzo znani. Występowali też podczas zlotów food trucków w różnych zakątkach Polski. A od zeszłego weekendu karmią na Wielkiej. Jak dla mnie to chyba najlepszy bezmięsny kebab, jaki dotychczas jadłem w Poznaniu. Polecam, nie tylko w razie łatania głodu podczas nocnego imprezowania. 




2

niedziela, 7 czerwca 2020

Nowa restauracja w Poznaniu - Bistro Czary Gary na Jeżycach

Przyznaję się bez bicia - wychodząc jeść dość szybko szufladkuję cel swojej kulinarnej wyprawy. Wiem, nie ma się czym chwalić. W końcu szufladkowanie to taka sobie cecha. Chcąc nie chcąc mózg podejmuje za mnie te werdykty. I tak, podczas przeglądania menu już "wiem" czy warto w to brnąć dalej czy się ewakuować. I choć wiele razy zwodziło mnie to na manowce, intuicja dalej narzuca swoje. 

Przykłady? Burger w ciemnej bułce, kiszonki i kolorowe szprycery obok siebie w karcie zapalają żarówkę, że knajpa chce być trendy. Ma do tego w końcu pełne prawo. Przewijające się przez całe menu awokado to jakby... umiarkowane zainteresowanie losami naszej planety? Z drugiej strony, co ze stekiem z kalafiora? To chyba przejaw fanatyzmu, choć bardzo kibicuję rozwojowi kuchni roślinnej (ale bez tych dziwnych nazw). A tak na boku, akcje w stylu dwa za jeden? Znaczą mniej więcej tyle, że interes idzie tak sobie, więc trzeba ratować się promocjami. 

I już tak na poważnie, chcę tylko powiedzieć, że tożsamość kulinarna to szalenie ważna sprawa, który my, goście restauracji wyczuwamy raczej szybko. Pracuje się na nią już dłużej. A jak to bywa w życiu, najprostsze pomysły przechodzą bokiem. Przez "najprostsze" rozumiem to co lokalne i sezonowe. Mnie na przykład wciąż brakuje w Poznaniu kolejnych miejsc z polską kuchnią, takiej z ułańską fantazją. Ze szczyptą nowatorstwa. W końcu ilu dobrych kucharzy, tyle sposobów na żurek, schabowego i tak dalej. Wierzę, że z każdego oklepanego dania można wykrzesać coś nowego. 

I takie zaskoczenie spotkało mnie ostatnio na Jeżycach. Bistro Czary Gary otworzyło się na początku roku, ale przez tego całego wirusa nie mieli z początku dużego pola do działania. Ruszyli ponownie w maju, zatrudniając przy okazji byłego szefa kuchni Papierówki (po drodze była jeszcze Cykoria). To daje nadzieję, że będzie dobrze.



W ogóle podoba mi się powrót  do łask lokali typu bistro. Klimat "luźnej elegancji" (tak podpowiada Wikipedia, ale pasuje tu jak ulał), skondensowane menu i nacisk na serwowanie win. Po wejściu do środka uwagę zwracam na prosty i schludny wystrój (wcześniej działał tu sklep mięsny więc było co remontować) i dużo poznańskich akcentów. Jestem zaintrygowany. 


Ile miejsc rozpoznasz?


Fajne mają te krzesła


W menu króluje najogólniej mówiąc polska-europejska kuchnia, flirtując delikatnie z innymi zakątkami świata. Raz z Bliskim Wschodem (falafel z groszku), innym razem z USA (burger wołowy). Nawet gdy tak się dzieje, finałowe dania sprawiają wrażenie "naszych" przez sezonowe dodatki jak szparagi, pokrzywę czy inne nowalijki. Coś jak w przypadku ostatniej ciuchowej afery pewnej poznańskiej blogerki ubraniowej. Koszulki jej marki były "made in China", ale po tuningu w kraju stawały się "made in Poland". W Czarach Garach nie podejrzewam jednak nikogo o ukryte intencje. Sezonowość jest po prostu ważna. Są wspomniane już świeże szparagi, polskie mięsiste pomidory (jadłem z nich sałatkę to wiem) czy owoce leśne. No i prostota. W każdym daniu występują po dwa-trzy główne składniki.



Jeśli czytając to dobrnęliście do tego momentu, cieszę się bo przechodzimy do konkretów. Testowanie zacząłem od sałatki z pomidorów i sera dojrzewającego (nie pamiętam jakiego). To wiosenna, odświeżająca kubki smakowe kompozycja, w której najciekawszym elementem jest bazyliowo-ogórkowa granita (w oryginale sycylijski mrożony deser). Ciekawe to.



Kolejna część: szczawiowa z jajkiem (przygotowanym w panko) z chrupiacym boczkiem. Tu zaczęło się robić gorąco. Zupa smakowała świetnie. Lekko kwaskowa, ale przełamana sporą słodyczą, z aromatem wędzonki w tle. No i to jajko! Chyba nigdy nie znudzi mi się płynne żółtko. 

Najlepsze miało jednak przyjść na końcu. Pieczona dorada w ziołach, obok niej pajda chleba (wypiekanego na miejscu) z charakterną peperonatą. Pod nimi sos na bazie soku z owoców bzu. Na fali uniesienia muszę kolokwialnie: wyrzuciło mnie z wrażenia z kapci. Tak porywającego dania z rybą w roli głównej w tym roku nie jadłem. Ba, jakiegokolwiek dania! I do tego ta cena? 40 złotych za taką doradę to jest hit.



Tak wygląda szczęście




Uważam, że Czary Gary mają bardzo mocny start. Czuć, że jest pomysł na kuchnię, jest dobre zaplecze kulinarne (szef kuchni z renomą pracujący na dobrym produkcie to złoto). Atmosfera lokalu jest niezobowiązująca (żadne ąę) choć jednocześnie gość po wizycie czuje się dopieszczony. Przy tym wszystkim, ceny wypadają bardzo przyzwoicie. Czego chcieć więcej?

Moja ocena: 5/5



Czary Gary

Kraszewskiego 11

na luźne spotkania, obiad biznesowy i kolację przy winie

ceny: 14-40 zł

Facebook











0

Gdzie zjeść w Poznaniu?

Pierwszy albo drugi raz w Poznaniu? Dla ułatwienia wyboru restauracji przygotowałem poniższe zestawienie. To dziesięć zgoła różny...