niedziela, 25 lipca 2021

Gdzie iść w Poznaniu na kolację z Tindera? Lista z przymrużeniem oka



Na wstępie zadajmy sobie może pytanie - czy romantyczna kolacja z nowo poznaną, potencjalną połówką to trafiony pomysł? Jakby nie było, jest to ryzykowniejsza opcja od powiedzmy takiego wspólnego spaceru czy piwa w barze. Przede wszystkim, trudniej uciec w razie klapy. Po drugie (to w przypadku panów) - co z rachunkiem? Zaproponujesz wziąć go na pół - wyjdziesz na typowego poznaniaka, który chce zaoszczędzić nawet na pierwszej randce. Możesz zaryzykować wzięciem go na siebie, ale czy inwestycja się zwróci? Pewnie pamiętacie historie o tak zwanym "sneatingu", czyli randkowaniu by się najeść. Być może już na starcie nie masz szans, skoro partner albo partnerka większym uczuciem darzy zawartość swojego talerza. I po trzecie - wyobraźcie sobie, że siedzicie już naprzeciwko siebie a kelner przynosi wasze zamówienie. Lądują przed wami nabite łososiem kawałki sushi, ciągnące się w nieskończoność nitki spaghetti czy gotowane, długie marchewki... Jedno jest pewne: po takiej degustacji wasza znajomość wskoczy od razu na wyższy poziom. Albo zakończy się raz na zawsze. 


1. Nie ma jak u mamy


Skoro już ustaliliśmy, że sushi i spaghetti bezpieczniej jest zostawić na drugą randkę, przyjrzyjmy się innym opcjom. Ludzie dzielą się podobno na tych wolących spokojną i powolną jazdę na karuzeli albo rwący wir bez trzymanki. Wypad to knajpy to więc niezła okazja do sprawdzenia, czy nadajemy na tych samych falach. Jeśli chcemy po cichu przetestować, czy druga strona jest domatorem z natury - uderzmy w taką kuchnię. Nie, bar mleczny to nie jest dobry pomysł na pierwszą (i raczej żadną) randkę. Lepiej idźcie do Zdolnych na ogromnego schabowego albo buraczane kopytka. Albo wybierzcie Modrą i śladami Roberta Makłowicza zamówcie poznańską pyzę z szarpaną kaczką. Dla tych, co lubią przy okazji nacieszyć też oczy, warto obrać kurs na Śródkę i Hyćkę, w której napoimy wybranków (i siebie przy okazji też) lokalnym afrodyzjakiem, czyli napojem na bazie syropu z owoców i kwiatów czarnego bzu. A jeśli już naprawdę od samego początku chcecie grać w otwarte karty i wiecie, że odgrywanie "lepszej wersji siebie" to stąpanie po cienkim lodzie, idźcie po prostu do Tylko u Nas na Kościelnej (na Szkolnej to brzydko ale wprost mówiąc - podjebka). Wystroju brak, ale babcine menu trafia prosto w serce. 



I szybki rzut oka na wnętrze Zdolnych




2. Mniej znaczy więcej



Pierwsza zasada brzmi: nigdy nie zamawiaj więcej ani mniej niż zaproszona wybranka. Jeśli ona zamówi przystawkę albo zupę - zrób to samo. Może więc ułatwieniem będzie tu menu, które przewiduje potrawy do łatwego dzielenia? Małe talerzyki z hummusem, szarpaną wieprzowiną czy ziemniaczkami hasselback w Gronie na Świętym Marcinie dają radę. Widok na poznańskie Alfy w gratisie. Albo chińskie bułeczki bao w Baobarze, które będzie można z łatwością podkraść z talerza towarzyszki. Przy odpowiedniej zręczności może nawet nic nie zauważy.  Albo pokaźne pierogi z pieca w Na Winklu. Chyba wszyscy dobrze wiemy, że rozmiar ma znaczenie, prawda?

Bao z kaczką w Baobarze

Rozmaitości na stole w Gronie

Pierogi to też niezły pomysł na pierwszą randkę




                   3. Owoce Morza - afrodyzjaki?


Tak podobno jest, więc chyba warto spróbować. Tylko na boga - niech to nie będzie homar! Po pierwsze będziesz wyglądać głupio podczas jedzenia, po drugie ona/on pomyśli, że jesteś bogaty (jeśli jesteś, to pół biedy). Po trzecie, odejdziesz od stołu przesiąknięty aromatem ryby. To niech już będą te krewetki albo ośmiornica. Pierwsza myśl Momo love at first bite (niezobowiązujący lokal dedykowany owocom morza) albo Winobramie - to kameralna winiarnia w podpiwniczonym pomieszczeniu ze świetnymi tapas - osobiście mój faworyt w tej sekcji. Są jeszcze kalmary w Mykonos, a gdy stawiasz już naprawdę wszystko na jedną kartę - Cucina 88 z własnym homarium (pływają w nim nie tylko homary, spokojnie) czy Słoń. 

Przegrzebki w Momo




4. Bratnie dusze 

Wymieniliście kilka wiadomości w aplikacji i wiecie już, że łączy was zamiłowanie do odkrywania nieznanego. Albo rzucania wszystkiego z dnia na dzień i wyjazdu w Bieszczady. Nie lubicie oczywistych, przepełnionych miejsc (turystycznych czy gastronomicznych) a pierwsza randka ma być pretekstem do wymiany doświadczeń z radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach. Wybierzcie falafele w Humhum na Śródce (przy odrobinie szczęścia pobliska instalacja naścienna zapewni muzyczną oprawę), zjedzcie kirgiskie przysmaki U Aipo na Jeżycach (to chyba najmniejsza restauracja w Poznaniu - będzie bardzo intymnie) albo wybierzcie kulinarny Tybet - Tashi Momo. Tym wyborem na pewno mocno zaskoczycie wybrankę/wybranka. Dobrym pomysłem będzie jeszcze indonezyjska Warung Sumatra (przez wzgląd estetyczny wybierzcie jednak lokal w centrum a nie ten na Piątkowie). I skoro mówimy o pierwszej randce - lepiej darujcie sobie sambal. 

Libański talerz w Humhum

i tybetańska taca w Tashi Momo




5. To może jednak pizza?


Nie jest to głupi pomysł. W końcu trudno się nią zawieść, można się łatwo wymienić kawałkiem a i nie oberwiemy zbytnio na koniec po kieszeni. Byłoby jeszcze miło, gdyby pizzeria wyglądała niczym wyjęta żywcem z włoskiego filmu. Wiecie, stoły z obrusami w biało-czerwoną kratę, grajkowie ze skrzypcami i przygaszone światło. Z mniej oczywistych kierunków spróbujcie iść do Pizzaiolo - mają absolutnie bezbłędne calzone na dojrzewającym cieście i wystrój, który mógłby uchodzić za ołtarzyk na cześć włoskich skuterów Vespa (spokojnie, jest bardzo przyjemny dla oka). Dalej mamy IT Jeżyce i na przykład ich marinarę - popita włoskim winem musującym potrafi nieźle zawrócić w głowie. I jeszcze klasyki, których nie można pominąć - napoletana w stylu canotto we Frontierze na Ratajczaka i pizza gwiazda w Forni Rossi - z czego oddział na Wildzie ma bardziej romantyczny klimat. 

Pizza w najbardziej włoskim zakątku na Jeżycach - IT

Spotkanie w otoczeniu plakatów z Vespą

i calzone warte grzechu








Tekst nie zawiera lokowania. Wszystkie wymienione polecenia pochodzą prosto z serca. 


LISTA WYMIENIONYCH RESTAURACJI CHRONOLOGICZNIE

1. Zdolni 

facebook

2. Modra

facebook

3. Hyćka

facebook

4. Tylko u nas

strona

5. Grono

facebook

6. Baobar

facebook

7. Na Winklu

8. Momo love at first bite

9. Winobramie

10. Mykonos

11. Cucina 88

12. Słoń

13. Humhum

14. U Aipo

15. Tashi Momo

16. Warung Sumatra

17. Pizzaiolo

18. IT Jeżyce

19. Frontiera

20. Forni Rossi


0

niedziela, 16 maja 2021

Nowe restauracje w Poznaniu - maj 2021



Sezon ogródkowy został wczoraj oficjalnie otwarty. Za dwa tygodnie natomiast restauracje otwierają się pełną parą - oczywiście z zachowaniem obowiązujących ograniczeń sanitarnych. Czy jest zatem światełko w tunelu, że jeszcze chwila i wrócimy do normalności? Oby. Tymczasem, Poznań nie zwalnia pod kątem kulinarnych nowości. Oto lista najświeższych lokali w mieście. Które z nich już znacie?

1. GRONO




Lokal w samym sercu miasta, bo na Świętym Marcinie. Serwują jedzenie inspirowane Bliskim Wschodem, ale z lekkim twistem. Dania podawane są tak, by można się nimi łatwo dzielić z towarzyszami. Równorzędnie ważne są wina, których jest tu całkiem spory wybór - od lokalnych, polskich gatunków na tych z kija skończywszy. 

FACEBOOK

ŚWIĘTY MARCIN 49

781 438 103


2. SZAGÓWKA I KLUSKA




Przenosimy się na Jeżyce, gdzie od miesiąca działa Szagówka i Kluska. Domowa, rodzinna kuchnia (lokal prowadzą dwie siostry) obejmuje takie specjały jak tytułowe szagówki (dla osób spoza Poznania - to kopytka cięte na szagę), pierogi leniwe, schabowego z podsmażaną kapustą czy pieczeń z pyrami. Codziennie pojawia się coś nowego na lunch. 

FACEBOOK

JACKOWSKIEGO 37

730 736 717


3. ŻURAW




Pozostajemy na Jeżycach, gdzie na Żurawiej wyrósł przed kilkoma tygodniami nowy lokal. Ich specjalność to nietuzinkowe kanapki na bogato. I mówiąc na bogato, wcale nie przesadzam. Ktoś pod moją recenzją ich kanapki na instagramie skomentował, że nareszcie doczekaliśmy się w Poznaniu bezmięsnego pornfood'u z kilogramem ciągnącego się sera. I niech to będzie najlepsze podsumowanie. A jak coś - mięsne wersje też mają. 

FACEBOOK

ŻURAWIA 14

515 376 826


4. TEL AVIV URBAN FOOD


W 100% wegańska knajpa specjalizująca się w przysmakach Bliskiego Wschodu. Lokal należy do warszawskiej sieci gastronomicznej. Poznański oddział jest ich najnowszym dzieckiem. 

FACEBOOK

MARCELIŃSKA 90

795 753 399


5. IN by Splawski


To miejsce, które na redefiniuje pojęcie bistra. Jednoosobowa restauracja (choć pewnie wraz z otwarciem gastronomii to się zmieni) prowadzona przez charyzmatycznego gościa, który robi z gotowania swoisty performance. Kuchnia Spławskiego to luźny fine dining - dania są sezonowe i nieprzekombinowane, choć każde z nich zawiera jeden nietuzinkowy akcent. Gotowanie odbywa się na oczach gości.

FACEBOOK

RATAJCZAKA 32

577 005 697


6. LAFFA BAKERY




Jeden wyjątek w tym zestawieniu, bo Laffa to nie restauracja a piekarnia. Warto dać im szansę, bo pieką naprawdę dobrze - od klasycznych chlebów, przez wypieki z ciasta francuskiego, na bliskowschodnich chlebkach laffa skończywszy. Są wyposażeniu w tradycyjny gruziński piec. Działają w okolicy Areny. 

FACEBOOK

WOJSKOWA 3C

578 971 995


7. ŚWIATŁOCIEŃ

Zdjęcie restauracji

I na koniec najświeższy nabytek - bo działający ledwie od wczoraj. Odwiedzić jeszcze nie zdążyłem, ale piszę zawczasu, bo zapowiada się bardzo ciekawie. To koktajlbar połączony z europejską restauracją. W karcie przykładowo mają tatara, chłodnik, ravioli, kacze udko... Po wizycie obiecuję zdać relację. 


FACEBOOK

ZWIERZYNIECKA 30/31

797 983 228





0

wtorek, 16 lutego 2021

Nowe restauracje w Poznaniu - edycja luty 2021

 Od październikowego zamknięcia gastronomii mijają kolejne tygodnie a wraz z nimi - pojawiają się nowe kulinarne adresy w mieście. Co prawda działają jeszcze jedynie na dowóz (poza dwoma wyjątkami), ale oby jeszcze tylko trochę. 



Poniżej lista ośmiu nowych kierunków, które zdążyłem dotychczas sprawdzić - dlatego mogę polecić z czystym sumieniem. Ósmy lokal z listy to tak bonusowo. Zamawiajmy w miarę naszych możliwości na wynos. Dla nas to sposób na oderwanie się od kulinarnej rutyny a dla knajp - szansa na przetrwanie. Obyśmy już wkrótce mogli zjeść i pogadać na miejscu! 

No to start. Kolejność przypadkowa. 


1. Bao Bar



Pierwszy poznański bar poświęcony chińskim bułeczkom gotowanym na parze. Serwują bao w różnych wariantach - mięsnych i warzywnych. Do tego same bułeczki również przybierają różne kształty. Zdecydowanie jedno z najciekawszych i najsmaczniejszych otwarć ostatnich miesięcy. Zamawiać można bezpośrednio w lokalu lub przez dostawców: pyszne.pl albo glodny.pl.

FACEBOOK

SZEWSKA 20

571 920 988


2. Obok



Pozostajemy w azjatyckim klimacie. Obok to w zasadzie nie całkiem nowy lokal, a koncept właścicieli SPOT. Działają w tym samym budynku i mają wspólną kuchnię. Stąd też nazwa. Domeną Obok są mini burgery (pakowane po dwa w zestawie) we wspomnianym azjatyckim wydaniu. Uwaga! Wersja wegańska z boczniakami to obłęd. Próbowałem też kaczki - tu też polecanie. Dowozy organizują sami. 

FACEBOOK

DOLNA WILDA 87

61 835 88 40

3.Kimchiken



"Czy wasze kurczaki są naprawdę dobre?" - pytanie podpowiada messenger po odwiedzeniu profilu tej jeżyckiej świeżynki. Tak, są! Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że my poznaniacy kochamy Azję? Kimchiken robi kurczaka w stylu koreańskim, a w zanadrzu ma jeszcze kilka innych kulinarnych niespodzianek z dalekiego Wschodu. Za projekt odpowiadają obcykani w temacie ludzie - to właściciele działającego od prawie dwóch lat Min's Table. 

FACEBOOK

KRASZEWSKIEGO 14

666 325 380


4.Tajski Box




Dobrze widzicie - jesteśmy nadal w Azji. Co prawda tylko kulinarnie, ale to już spora przepustka do ożywienia ospałych zimą kubków smakowych. Technicznie, nie opuszczamy Jeżyc. Tajski Box, jak sama nazwa wskazuje, robi powszechnie zwaną "chińszczyznę" w pudełkach. Dobre na szybki głód. Dowożą przez wspomniane wcześniej platformy (oraz Wolta), często organizują miłe dla portfela promocje. 

FACEBOOK

PRUSA 18

576 862 001

5. Może




A może by tak szklaneczkę ginu? To zdecydowanie jeden z najoryginalniejszych konceptów ostatniego roku w Poznaniu. Działający na Wildzie Może to drugi w Polsce lokal poświęcony w całości degustacji ginu. W ofercie jest również tapas a wkrótce mają pojawić się śniadania. Hiszpański klimat, ogromna i zaraźliwa wiedza właścicieli (obecnie prowadzą szkolenia, na które można się zapisać) i pełen bar. Tak, tak, tak. 

FACEBOOK

WIERZBIĘCICE 25

665 451 656

6. Beefore



Bardziej w mieście się nie da. Beefore to tak naprawdę drugi lokal o tej samej nazwie. Pierwszy działa w Mosinie, drugi otworzył się w grudniu w Poznaniu. Mają krótkie menu z kuchnią europejską. Zamówiłem na wynos gulasz po burgundzku i sałatkę Cezar. Porcje duże, jedzenie bardzo dobre. Warto dać im szansę. Znajdziecie ich na pyszne.pl i glodny.pl

FACEBOOK

ŚW. MARCIN 61

577 520 023

7. Frontiera na Kwiatowej


Trzeci lokal Frontiery w Poznaniu. Na Kwiatowej, podobnie jak w starszym punkcie na Ratajczaka, serwuje się pizzę napolitanę w stylu canotto. Oznacza to wyrośnięte, pulchne brzegi pokryte charakterystyczną "panterką" oraz mokry środek. Uwielbiam. Dla mnie osobiście - zdecydowane podium pizzy w Poznaniu. 

FACEBOOK

KWIATOWA 2

797 196 201


8. Frentzza



I na koniec - akcent dla tych, co preferują pizzę w roślinnym wydaniu. Frentzza to sieciówka i działają na terenie kilku polskich miast. Od zimy działają również na Świętym Marcinie. Robią pizzę dla wegan, którzy tęsknią za smakiem mięsa na pizzy. Roślinne salami, szynka czy "kurczak" - od wyboru do koloru. Ja raczej spasuję, ale grupa odbiorców jest jasno określona. Dlatego tu o tym wspominam. 

FACEBOOK

ŚW. MARCIN 63

515 402 224


0

Gdzie zjeść w Poznaniu?

Pierwszy albo drugi raz w Poznaniu? Dla ułatwienia wyboru restauracji przygotowałem poniższe zestawienie. To dziesięć zgoła różny...