Zastanawiasz się, co zjeść w Poznaniu albo które nowe restauracje w Poznaniu faktycznie są warte uwagi? Sprawdziłem to za Ciebie.
![]() |
| Wielkopolska klasyka czyli kaczka z pyzami - Kort i Las |
Do zestawienia wybrałem 6 miejsc, które w ostatnich miesiącach pojawiły się na poznańskiej mapie. Różne dzielnice, ludzie i kierunki, które łączy jedno: sprawdzona, pyszna kuchnia. Kolejnością się nie kierujcie.
1. Fantazja Noodle Bar
Kto pamięta działające dekadę temu Rico's Kitchen? Nikt nie robił takich chińskich nudli jak oni. Fart chciał, że otworzyła się Fantazja, która podjęła się przywrócenia tradycji robienia podobnych klusek. Z tą różnicą, że wszystkie pozycje są bezmięsne. A dla odważnych polecam stuletnie kacze jaja. Niektórym zmieniają ponoć chemię w głowie.
2. The RoyalPub
Co dzieje się, gdy małżeństwo po dwudziestu latach spędzonych w Wielkiej Brytanii wraca do Polski? Otwierają lokal w centrum Poznania, który wiernie odtwarza londyńskie puby, gdzie można się nie tylko napić piwa ale też dobrze zjeść. Na ścianach oryginalne stare tapety, portret Królowej a nawet zdjęcie The Beatles z autografem. Nawet meble przypłynęły statkiem do Polski. Właściciel przez te wszystkie lata pracował jako szef kuchni w kilku restauracjach. Jeśli myślicie, że na angielską kuchnię można co najwyżej pokręcić nosem, to nie znacie jej w takiej wersji.
3. Kort i Las
Restauracja na skraju Lasku Marcelińskiego z polską kuchnią w nowocześniejszej odsłonie. Jest cicho, spokojnie i rodzinnie. W sam raz na niedzielny obiad po długim spacerze. Robią pyszną kaczkę i lody.
4. Kuchnia 229 City
Dopiero co otwarte polsko-włoskie bistro z ceglanym wnętrzem jak z Pinteresta a atmosferą a'la bar mleczny na miarę XXI wieku. Jest swojsko a właściciel przyjemnie zagaja rozmowę z gośćmi. Pizzę zapija się tu domowym kompotem. Do 17 serwowane jest menu lunchowe, gdzie za 60 zł zjemy pierwsze i drugie danie, deser oraz napój w zestawie.
5. Trzy Fartuchy
Cicha metamorfoza po udziale w Kuchennych Rewolucjach zaowocowała nowym szyldem, wnętrzem i zupełnie innym menu. Poprzedni Brejk ustąpił miejsca Trzem Fartuchom, gdzie prym wiedzie polska kuchnia z węgierskimi wpływami. Tatar na ostro to punkt obowiązkowy. Bordowe wnętrze stawia w stan wysokiej uwagi.
6. Rytm Natury
To restauracja, której nie widać z ulicy. Aby ją odwiedzić, trzeba o niej po prostu wiedzieć. Właściciele mają własne gospodarstwo rolne, więc motto restauracji to "od pola do lasu". Sezonowość, własne produkty i kuchnia, która zmienia się razem z porami roku. Elegancja skąpanego w półmroku wnętrza kontrastuje z bukietami łanów zboża na stołach. W weekendy grają muzykę na żywo.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz