niedziela, 29 października 2017

Gdzie na steki? SomePlace Else (Sheraton Poznań Hotel)




W Poznaniu działa jedynie garstka lokali typu steakhouse z prawdziwego zdarzenia. Wiecie, mam na myśli miejsca, w których większość pozycji w karcie zajmują steki i do których szklaneczka dobrego burbonu jest niczym dopełnienie rytuału. Lampka dobrego wina również wchodzi w grę. Z drugiej strony może nie ma co narzekać, bo są miejsca, które z nawiązką wypełniają tę lukę. 

SomePlace Else, jedna z dwoch restauracji poznańskiego hotelu Sheraton, to właśnie taki typowy amerykański steakhouse. Duży bar, skórzane kanapy niczym z "Pulp Fiction", plazmy na ścianach i migoczące kolorowe światła. Mówiąc brutalnie, restauracja wygląda bardziej jak bar rzucony gdzieś pośrodku drogi stanowej między Sacramento a Nevadą niż lokal w pięciogwiazdkowym hotelu. I chwała mu za to. Wszelkie dylematy pokroju "jak to tak wejść z ulicy do restauracji hotelowej?!" albo "bez garniaka nie wchodzę" można schować w kieszeń. Jedyne obawy, które pozostają słuszne, to ceny. Nie są niskie. Ale w końcu steki nigdy nie były tanie, prawda?


Tutejsza wołowina pochodzi z czterech stron świata, więc wybór jest konkretny. Mięso jest najwyższej jakości, przygotowane w punkt zgodnie z życzeniem. Zamówiony przeze mnie stek nowojorski (250g, rostbef, pochodzenie USA, 99 PLN) charakteryzował się dobrze odznaczonymi przerostami tłuszczu, dzięki czemu mięso było miękkie i pełne naturalnych soków. Zarumienione od zewnątrz i różowe w środku - nie potrzebowało niczego oprócz szczypty soli. Dodatek grillowanej krewetki (69 PLN) urozmaicił danie, choć przy takim steku - grała zdecydowanie drugą rolę.



Co jeszcze? Urugwajska polędwica (220 g, Urugwaj, 99 PLN) to najchudsza i z racji rodzaju mięsa - najszlachetniejsza propozycja z karty. Mięso było miękkie, choć nie tak soczyste jak wcześniejszy rostbef. Z tego względu pierwszy stek skradł moje serce bardziej. Warto jednak przekonać się na własnych kubkach smakowych. Wspomnę też, że polędwica była znacznie grubsza niż rostbef. Wpłynęło to na stopień wysmażenia steka. Choć w obu przypadkach zamówiliśmy wersję medium, przy polędwicy mięso pozostało dużo bardziej różowe. Na szczęście - tutejsze noże spisują się na medal, więc żaden stek im nie straszny.  
Podsumowując - u fanów wołowiny wizyta w SomePlace Else zdecydowanie powinna pojawić się w kulinarnych planach na najbliższe tygodnie. Tym bardziej warto, ponieważ przez dwa miesiące w restauracji obowiązuje sezonowa karta "Steak by Steak", w której steki dostępne są w atrakcyjniejszych cenach. Fakt - dalej można znaleźć w Poznaniu tańsze stekownie, ale ostatecznie wizyta w Sheratonie jest niczym wspomniany na początku rytuał. Płaci się nie tylko za rewelacyjne steki, ale za błyskawiczną podróż w inny świat i całą tę otoczkę. Według mnie - warto. 
Na koniec, brawa dla szefa kuchni Michała Konwerskiego i całej załogi. Zdecydowanie się należą. Restauracji dziękuję za zaproszenie. 

Dominik 

STEAK BY STEAK - Od 8 października do 3 grudnia 2017 roku w SomePlace Else trwa promocja „Steak by Steak”. W ofercie znajduje się 5 steków z wołowiny z różnych stron świata oraz intrygujących dodatków i sosów, których receptury opracował Szef kuchni Sheraton Warsaw, Marcin Sasin. Do każdego steka dobrane jest odpowiednie wino. Oferta Steak by Steak zapewni nam niesamowite wrażenia i szybką podróż dookoła świata, w samym sercu Poznania.


Some Place Else
Sheraton Hotel Poznań
ul. Bukowska 3/9

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Gdzie zjeść w Poznaniu?

Pierwszy albo drugi raz w Poznaniu? Dla ułatwienia wyboru restauracji przygotowałem poniższe zestawienie. To dziesięć zgoła różny...